Już dziś wchodzą zmiany w uprawnieniach Państwowej Inspekcji Pracy. Co się tak naprawdę zmienia?

Temat nowych uprawnień PIP budzi wiele emocji. Możemy się spotkać z wieloma mitami, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. W tym miejscu uspokajamy podmioty zatrudniające – od 8 lipca zatrudnienie cywilnoprawne jest nadal dopuszczalną formą współpracy z członkami personelu, nowe uprawnienia PIP zwiększają jednak znaczenie prawidłowego ukształtowania oraz rzeczywistego wykonywania takiej współpracy. Ryzyko więc pojawia się wtedy, gdy taka współpraca stanowi ukrytą umowę o pracę.

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem.

POLECENIE USUNIĘCIA NARUSZEŃ JAKO ELEMENT NIEZBĘDNY PRZED WYDANIEM DECYZJI

OIP może wydać polecenie usunięcia stwierdzonych naruszeń wtedy, gdy stwierdzi naruszenia w zakresie:

  1. funkcjonowania umowy cywilnoprawnej lub
  2. nie zawarcia umowy o pracę w sytuacji, gdy w stosunku prawnym łączącym strony dominują cechy stosunku pracy określone w art. 22 § 1 KP.

Po wydaniu polecenia, podmiot zatrudniający ma obowiązek usunąć stwierdzone naruszenia poprzez:

  1. zawarcie umowy o pracę albo
  2. usunięcie ze stosunku cywilnoprawnego elementów charakterystycznych dla stosunku pracy (czyli zmiana warunków współpracy).

UWAGA! To OIP decyduje w poleceniu o sposobie usunięcia stwierdzonych naruszeń i ocenia prawidłowość wykonania ww. polecenia. W przypadku niewykonania polecenia, OIP decyzją administracyjną przekwalifikuje ten stosunek cywilnoprawny w stosunek pracy.

DECYZJA O PRZEKWALIFIKOWANIU UMOWY CYWILNOPRAWNEJ W UMOWĘ O PRACĘ

Zakres decyzji

Decyzja o przekwalifikowaniu powinna zawierać obligatoryjne elementy umowy o pracę, tj.:

1) oznaczenie stron umowy o pracę;

2) rodzaj umowy o pracę;

3) datę zawarcia umowy o pracę;

4) rodzaj pracy;

5) miejsce wykonywania pracy;

6) wymiar czasu pracy;

7) wysokość wynagrodzenia za pracę.

Co więcej, decyzja powinna zawierać także uzasadnienie faktyczne i prawne.

Wola stron

Co do zasady, uwzględnia się wolę stron, o ile nie jest ona sprzeczna z prawem, w szczególności z przepisami prawa pracy lub zasadami współżycia społecznego albo nie zmierza do obejścia prawa. Wola stron nie będzie miała znaczenia w sytuacji, gdy np. w stosunku cywilnoprawnym dominują (przeważają) cechy stosunku pracy. 

Wykonanie decyzji

Decyzja o przekwalifikowania stosunku cywilnoprawnego na stosunek pracy nie jest – co do zasady – natychmiast wykonalna. Podmiot zatrudniający nie jest zobowiązany do wykonania (zastosowania) decyzji aż do jej uprawomocnienia się (co nastąpi po upływie terminu na wniesienie odwołania, w sytuacji gdy żadna ze stron nie zaskarży tej decyzji lub po prawomocnym rozstrzygnięciu sprawy przez sąd)

Okres objęty decyzją

Decyzja nie może dotyczyć okresu wstecznego. W sytuacji, gdy w ocenie Inspektora Pracy będzie zachodziła konieczność ustalenia istnienia stosunku pracy za okres wcześniejszy niż ten który ma zostać objęty decyzją, OIP będzie mógł skierować sprawę do sądu.

Zatem decyzja nie będzie „cofała się w czasie”. Ale sięgnięcie do wcześniejszego okresu będzie możliwe na drodze sądowej, zainicjowanej przez OIP.             

Odwołanie          

Od decyzji OIP stwierdzającej istnienie stosunku pracy stronie, podmiotowi zatrudniającemu i zleceniobiorcy/pracownikowi będzie przysługiwało prawo odwołania do sądu rejonowego – sądu pracy.

Takie odwołanie należy wnieść (za pośrednictwem OIP) w terminie miesiąca od dnia doręczenia decyzji.

Sytuacja podwyższonego ryzyka i rekomendacje

Jeżeli kontraktor świadczy usługi analogicznie jak pracownik (np. w tym samym czasie i miejscu, na zbliżonych zasadach), to w takiej sytuacji ryzyko uznania takiego kontraktu B2B za umowę o pracę należy uznać za bardzo wysokie.

Aby zabezpieczyć się przed przekwalifikowaniem stosowanych umów cywilnoprawnych warto m.in.:

  1. zweryfikować jakie modele zatrudnienia są stosowane,
  2. sprawdzić, czy członkowie personelu (w ramach zatrudnienia cywilnoprawnego) traktowani są tak samo jak pracownicy,
  3. rozważyć zmianę warunków współpracy z członkami personelu (np. poprzez rozróżnienie sposobu zarządzania zatrudnieniem cywilnoprawnym od zatrudnienia pracowniczego), po to, by wyeliminować przeważające cechy stosunku pracy ze stosunku cywilnoprawnego i „przeciągnąć” wybrane modele współpracy na korzyść zatrudnienia cywilnoprawnego,
  4. rozważyć wystąpienie do PIP z wnioskiem o interpretację indywidualną (ale wcześniej proszę zapoznać się z dalszymi uwagami poniżej).

INTERPRETACJA INDYWIDUALNA

Korzyści z wydania interpretacji indywidualnej

Interpretacja indywidualna jest wiążąca dla organu Państwowej Inspekcji Pracy. Jeżeli więc PIP w interpretacji indywidualnej wskaże, że przedstawiony we wniosku stosunek prawny nie stanowi umowę o pracę w rozumieniu art. 22 § 1 Kodeksu pracy, to nie będzie mógł zmienić zdania w trakcie kontroli, chyba że w trakcie kontroli stwierdzi, że stan faktyczny różni się od tego opisanego we wniosku o interpretację.

Uzyskanie interpretacji indywidualnej ograniczy (przynajmniej teoretycznie) ryzyko związane z przekwalifikowaniem stosunku prawnego w umowę o pracę i pozwoli podmiotom zatrudniającym odpowiednio zarządzać tym ryzykiem. 

Dlaczego „przynajmniej teoretycznie”? Dlatego, że wiążący charakter interpretacji, a tym samym „zabezpieczenie” dla podmiotu zatrudniającego będzie miało zastosowanie wyłącznie wtedy, kiedy ustalony w toku kontroli stan faktyczny będzie dokładnie taki sam jak ten, który opisaliśmy we wniosku o interpretację. Jeśli zatem inspektor kontroli uzna, że choćby częściowo sytuacja jest inna, to ten „parasol ochronny” nie będzie już działał.

Ryzyko związane z wystąpieniem z wnioskiem o interpretację indywidualną

Podmiot zatrudniający musi pamiętać, że nie ma gwarancji, że indywidualna interpretacja wydana przez PIP będzie dla niego korzystna. Może bowiem zdarzyć się tak, że PIP wskaże, że opisany we wniosku stosunek prawny stanowi umowę o pracę – w takiej sytuacji możemy niejako zainicjować kontrolę PIP.

Koszty, termin i charakter interpretacji indywidualnej

Wniosek o indywidualną interpretację podlega opłacie w wysokości 40 zł.  Na wydanie indywidualnej interpretacji PIP ma maksymalnie 30 dni. Interpretacja ma charakter decyzji, od której podmiot zatrudniający może się odwołać do sądu pracy. 

KARY ZA NARUSZENIA PRAWA PRACY

OIP może przy okazji wydania decyzji przekwalifikującej nałożyć na osobę fizyczną odpowiedzialną za naruszenie mandat karny w wysokość do 5000 zł lub wystąpić z wnioskiem do sądu o ukaranie tej osoby grzywną w wysokości do 60 000 zł (do 7 lipca 2026 r. to wykroczenie zagrożone było karą grzywny do 30 000 zł).  

W stosunku do tego wykroczenia przewidziano „abolicję” – tj. jeśli podmiot zatrudniający usunie stan niezgodny z prawem w ciągu 12 miesięcy od dnia wejścia w życie przepisów, to ww. odpowiedzialność wykroczeniowa nie będzie miała zastosowania (ale będą miały zastosowanie pozostałe skutki przekwalifikowania np. umowy B2B w UoP).

Podsumowanie

Podsumowując, nowe uprawnienia PIP wymuszają niejako na podmiotach zatrudniających weryfikację stosowanych modeli zatrudnienia i ich dostosowanie odpowiednio do pracowniczego lub cywilnoprawnego charakteru współpracy. Najbliższe miesiące pokażą, jak nowe przepisy będą stosowane w praktyce.

Jedno jest pewne – warto zweryfikować stosowany model współpracy, zanim zrobi to PIP, gdyż skutkiem takiego przekwalifikowania mogą być kolejne, odrębne postępowania na gruncie prawa pracy (dla którego obowiązuje 3 letni okres przedawnienia roszczeń), ubezpieczeń społecznych oraz prawa podatkowego (dla których obowiązuje 5 letni okres przedawnienia roszczeń). Przewiduje się także zdecydowanie silniejszą niż dotychczas współpracę między PIP, ZUS a US.

Praca w czasie upałów – obowiązki pracodawcy i prawa pracownika

Lato i wysokie temperatury to nie tylko kwestia komfortu pracowników. Dla pracodawcy oznaczają one konkretne obowiązki z zakresu BHP. Już obecnie pracodawca musi reagować na warunki panujące w miejscu pracy, zapewniać pracownikom napoje i tak organizować pracę, aby nie narażać ich zdrowia i życia.

Jednocześnie trwają prace nad przepisami, które mają jeszcze bardziej doprecyzować zasady pracy w wysokich temperaturach. Jeżeli projektowane w tym zakresie rozporządzenie wejdzie w życie zgodnie z zapowiedziami tj. od 1 stycznia 2027 r. pracodawcy będą objęci nowymi „letnimi” obowiązkami.

Ogólny obowiązek zapewnienia bezpiecznych warunków pracy

Podstawą jest ogólna zasada wynikająca z Kodeksu pracy – pracodawca ma obowiązek chronić zdrowie i życie pracowników poprzez zapewnienie im bezpiecznych i higienicznych warunków pracy.

W czasie upałów powinien więc ocenić, czy warunki pracy nie powodują nadmiernego obciążenia dla pracowników. Znaczenie ma nie tylko sama temperatura, ale również rodzaj wykonywanej pracy, wysiłek fizyczny, wilgotność powietrza, nasłonecznienie, wentylacja, dostęp do wody, odzież robocza oraz możliwość odpoczynku.

Napoje dla pracowników

Najbardziej konkretnym obowiązkiem pracodawcy w czasie upałów jest zapewnienie pracownikom napojów. Pracodawca powinien zapewnić je nieodpłatnie:

– jeżeli temperatura na stanowisku pracy spowodowana warunkami atmosferycznymi przekracza 28°C

– przy pracy na otwartej przestrzeni obowiązek ten powstaje już wtedy, gdy temperatura otoczenia przekracza 25°C.

Napoje powinny być dostępne przez całą zmianę roboczą, w ilości zaspokajającej potrzeby pracowników i odpowiednio dostosowane do warunków pracy. Co ważne, pracownikom nie przysługuje ekwiwalent pieniężny za napoje – pracodawca powinien faktycznie je zapewnić.

Wentylacja, klimatyzacja i ochrona przed słońcem

Pracodawca powinien również zadbać o to, by pomieszczenia zapewniały odpowiednią temperaturę, wentylację oraz ochronę przed niekorzystnymi warunkami cieplnymi i nadmiernym nasłonecznieniem.

Jeżeli w zakładzie pracy działa klimatyzacja lub wentylacja mechaniczna, pracodawca powinien pamiętać, że urządzenia te nie mogą powodować przeciągów, nadmiernego wychłodzenia ani kierować strumienia powietrza bezpośrednio na stanowisko pracy.

Praca na zewnątrz

Szczególnej uwagi wymaga praca wykonywana na otwartej przestrzeni, np. prace budowlane, drogowe, magazynowe, ogrodnicze, rolnicze czy montażowe. W takich przypadkach pracodawca powinien nie tylko zapewnić napoje, ale też tak zorganizować pracę, aby ograniczyć narażenie pracowników na bezpośrednie działanie słońca i wysokiej temperatury. Może to oznaczać zapewnienie zacienionych miejsc odpoczynku, zmianę godzin pracy, przesunięcie najcięższych zadań na godziny poranne, rotację pracowników albo zwiększenie liczby przerw.

Odzież robocza i ochronna

Wysoka temperatura powinna być brana pod uwagę także przy doborze odzieży roboczej i środków ochrony indywidualnej. Jeżeli pracownik wykonuje pracę w kasku, rękawicach, obuwiu ochronnym, kombinezonie albo innej odzieży ochronnej, ryzyko przegrzania organizmu może być większe.

Nie chodzi oczywiście o rezygnację z wymaganych środków ochrony. Pracodawca powinien jednak, tam gdzie jest to możliwe, zapewnić odzież lżejszą, przewiewną i dostosowaną do pracy w wysokich temperaturach, przy zachowaniu jej właściwości ochronnych.

Czy pracodawca musi skrócić czas pracy?

Na ten moment przepisy nie przewidują ogólnego obowiązku skrócenia czasu pracy wyłącznie z powodu wysokiej temperatury. Pracodawca może jednak zdecydować się na takie rozwiązanie.

W czasie szczególnie uciążliwych upałów może wprowadzić dodatkowe przerwy, wydłużyć istniejące przerwy albo skrócić dzień pracy. Takie działania nie powinny powodować obniżenia wynagrodzenia pracownika.

Z perspektywy pracodawcy warto traktować je nie tylko jako gest wobec pracowników, ale jako element zarządzania ryzykiem BHP. Wysoka temperatura może wpływać na koncentrację, zwiększać liczbę błędów i ryzyko wypadku.

Czy pracownik może odmówić pracy z powodu upału?

Sama wysoka temperatura nie oznacza automatycznie, że pracownik może odmówić wykonywania pracy. Przepisy przewidują jednak szczególne uprawnienie, jeżeli warunki pracy nie odpowiadają przepisom BHP i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pracownika.

W takiej sytuacji pracownik może powstrzymać się od wykonywania pracy, zawiadamiając o tym przełożonego. Jeżeli samo powstrzymanie się od pracy nie usuwa zagrożenia, może oddalić się z miejsca zagrożenia. Za ten czas zachowuje prawo do wynagrodzenia.

W praktyce będzie to jednak sytuacja wyjątkowa. Nie wystarczy sam dyskomfort związany z upałem – zagrożenie musi być realne i bezpośrednie.

Szczególne grupy pracowników

W czasie upałów pracodawca powinien szczególnie uważnie oceniać sytuację pracowników bardziej narażonych na skutki wysokiej temperatury. Dotyczy to m.in. pracowników młodocianych, pracownic w ciąży, pracowników z niepełnosprawnościami, osób starszych oraz osób wykonujących ciężką pracę fizyczną.

W praktyce może to oznaczać konieczność zmiany organizacji pracy, ograniczenia niektórych zadań, zapewnienia dodatkowych przerw albo przeniesienia pracownika do innego miejsca pracy.

Odpowiedzialność pracodawcy

Naruszenie obowiązków BHP może skutkować odpowiedzialnością pracodawcy. Dotyczy to również sytuacji, w której pracodawca nie zapewni napojów mimo przekroczenia progów temperatury albo zignoruje warunki pracy stwarzające zagrożenie dla zdrowia pracowników.

Za nieprzestrzeganie przepisów lub zasad BHP grozi kara grzywny od 1.000 zł do 30.000 zł. Ryzyko może być jednak szersze, zwłaszcza jeżeli w związku z pracą w wysokiej temperaturze dojdzie do wypadku przy pracy albo pogorszenia stanu zdrowia pracownika.

Planowane zmiany od 2027 roku

Temat pracy w wysokich temperaturach ma zostać uregulowany bardziej szczegółowo od 1 stycznia 2027 r. Podstawą planowanych zmian jest projekt nowelizacji rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy, nad którym prace trwają od grudnia 2024 r.

Mimo że w ostatnim czasie proces legislacyjny nie przyspieszył, zgodnie z aktualnymi informacjami planowany termin wejścia w życie nowych przepisów pozostaje bez zmian i nadal jest to 1 stycznia 2027 r.

Projekt zakłada wprowadzenie konkretnych progów temperatury, po przekroczeniu których pracodawca będzie zobowiązany do czasowego wstrzymania pracy:

– w przypadku pracy w pomieszczeniach granicą ma być 35°C,

– natomiast przy ciężkich pracach fizycznych wykonywanych na otwartej przestrzeni – 32°C.

Co istotne, wstrzymanie pracy miałoby dotyczyć jedynie czasu faktycznego przekroczenia tych progów, a pracownicy mieliby zachować za ten czas prawo do wynagrodzenia. Jeżeli obniżenie temperatury w miejscu pracy nie będzie możliwe, pracodawca będzie musiał zastosować rozwiązania organizacyjne ograniczające nadmierne obciążenie cieplne pracowników.

W praktyce oznacza to, że pracodawcy powinni już teraz zweryfikować, w których miejscach pracy temperatura w sezonie letnim może zbliżać się do projektowanych limitów oraz jakie działania techniczne lub organizacyjne mogą zostać wdrożone z wyprzedzeniem.

Podsumowanie

W czasie upałów pracodawca powinien przede wszystkim zapewnić napoje, zadbać o wentylację i ochronę przed nadmiernym nasłonecznieniem, odpowiednio organizować pracę oraz reagować na sygnały dotyczące zagrożenia dla zdrowia.

Od 2027 roku przepisy mają zostać doprecyzowane. Planowane jest wprowadzenie maksymalnych progów temperatury, po przekroczeniu których praca będzie musiała zostać czasowo wstrzymana. Dlatego już teraz warto potraktować temat pracy w upałach jako stały element polityki BHP, a nie wyłącznie sezonowy problem organizacyjny.

Nowelizacja przepisów o mobbingu i dyskryminacji. Co projektowane zmiany mogą oznaczać dla pracodawców?

Od formalnych obowiązków do realnej odpowiedzialności organizacyjnej

W dniu 19 czerwca 2026 r. Sejm uchwalił ustawę nowelizującą Kodeks pracy i Kodeks postępowania cywilnego w zakresie mobbingu, dyskryminacji, nierównego traktowania oraz ochrony dóbr osobistych pracowników. Tekst ustawy trafił już do Senatu.

Projekt może istotnie zmienić perspektywę postrzegania zakresu odpowiedzialności pracodawcy za zachowania niepożądane występujące w środowisku pracy. Nowelizacja ma bowiem przede wszystkim doprecyzować i wzmocnić zakres obowiązków spoczywających na pracodawcach, kładąc w tym zakresie większy nacisk na realne oraz efektywne przeciwdziałanie zachowaniom niepożądanym w zakładzie pracy.

Dlatego projektowanej nowelizacji nie warto sprowadzać wyłącznie do kwestii zmiany definicji legalnej mobbingu. Projekt wzmacnia proaktywny model odpowiedzialności pracodawcy i stawia nacisk na rzeczywiste działania oraz systemowe podejście do problemu zachowań niepożądanych.

Procedury, które mają działać, a nie tylko istnieć

Zgodnie z projektowanym art. 943 § 1 kp pracodawca ma być obowiązany systematycznie przeciwdziałać mobbingowi przez stosowanie działań prewencyjnych, wykrywanie mobbingu, właściwe reagowanie, działania naprawcze oraz wsparcie osób dotkniętych mobbingiem. Analogicznie ujęty obowiązek ma dotyczyć naruszeń zasady równego traktowania w zatrudnieniu.

To jedna z kluczowych zmian z perspektywy pracodawców. Projekt nie ogranicza się tylko do formalnej zmiany definicji mobbingu, ale akcentuje stały i prewencyjny charakter obowiązku przeciwdziałania zachowaniom niepożądanym. Fakt formalnego przyjęcia wewnętrznej polityki w projektowanym stanie prawnym może więc nie wystarczyć. Pracodawca będzie bowiem musiał wykazać, że przyjęta polityka faktycznie działa.

W praktyce oznacza to konieczność stałego monitoringu efektywności polityki oraz uporządkowania dokumentów wewnątrzorganizacyjnych. Warto w tym kontekście odnotować, że zgodnie z projektowanym art. 943a § 1 k. pracodawca zatrudniający co najmniej 10 pracowników będzie obowiązany ustalić reguły, procedury oraz częstotliwość działań w obszarach przeciwdziałania naruszaniu godności i innych dóbr osobistych pracownika, naruszaniu zasady równego traktowania, dyskryminacji oraz mobbingowi w układzie zbiorowym pracy, regulaminie pracy lub odrębnym regulaminie.

Warto pamiętać również o dialogu społecznym. Regulamin ma być uzgadniany z zakładową organizacją związkową, a w nieuzwiązkowionych organizacjach – z wyłonionymi przedstawicielami pracowników.

Jeżeli przepisy wejdą w życie, pracodawcy staną przed realnym wyzwaniem weryfikacji dotychczasowych polityk i procedur pod kątem ich zgodności z nowymi wymogami. Kluczowe będzie ustalenie, czy obowiązujące rozwiązania obejmują cały projektowany zakres ochrony, przewidują skuteczne mechanizmy zgłaszania i wyjaśniania nieprawidłowości, a także czy zakładają cykliczne działania prewencyjne i naprawcze – takie jak szkolenia, mentoring, przeglądy, okresowe oceny czy środki wsparcia dla osób dotkniętych zachowaniami niepożądanymi.

Szerszy zakres ochrony = szersze pole ryzyka

Projektowane przepisy dobitnie wskazują, że skupienie się pracodawcy wyłącznie na mobbingu może nie wystarczyć do zachowania bezpieczeństwa prawnego organizacji.

Zgodnie z projektowanym art. 94 pkt 2b kp pracodawca będzie obowiązany przeciwdziałać nie tylko mobbingowi, ale także wszelkiemu nierównemu traktowaniu oraz dyskryminacji w zatrudnieniu. Z kolei projektowany art. 94 pkt 2c kp dodatkowo przewiduje obowiązek przeciwdziałania naruszaniu godności oraz innych dóbr osobistych pracownika, w szczególności w obszarach zdrowia, sfery osobistej, reputacji, właściwej komunikacji w miejscu pracy, pozycji w zespole, efektów pracy i ich oceny, statusu zawodowego oraz kwalifikacji pracownika.

Jest to istotne poszerzenie obszaru odpowiedzialności pracodawcy. Po wejściu w życie nowych przepisów ocena niepożądanych zachowań w miejscu pracy nie będzie mogła sprowadzać się wyłącznie do formalnego pytania, czy dane zachowanie spełnia wszystkie przesłanki mobbingu. Konieczne będzie szersze spojrzenie, obejmujące również inne formy naruszeń, takie jak nierówne traktowanie, dyskryminacja czy naruszenie dóbr osobistych.

Wejście projektowanych przepisów w życie wymusi zatem na pracodawcach bardziej kompleksową reakcję na zachowania niepożądane, która powinna objąć także incydentalne konflikty czy przypadki niewłaściwej komunikacji lub zaburzonych relacji w zespole.

Proponowane przepisy zatem niewątpliwie zmierzają do zwiększenia zakresu odpowiedzialności oraz ryzyka prawnego po stronie pracodawcy.

Powyższą obserwację potwierdza także odformalizowana propozycja nowej definicji legalnej mobbingu, który w świetle projektu ma oznaczać zachowania polegające na uporczywym nękaniu pracownika i przyjmować formę przykładowo – upokarzania, uwłaczania, zastraszania, nieuzasadnionej krytyki, poniżania, ośmieszania, izolowania czy utrudniania funkcjonowania w środowisku pracy.

Nadto, w proponowanych przepisach wprost potwierdza się, że sprawcą mobbingu może być nie tylko pracodawca lub przełożony, ale również współpracownik, podwładny, inny pracownik, osoba wykonująca pracę na innej podstawie niż stosunek pracy, a także grupa osób.

Pracodawca będzie zatem musiał patrzeć na środowisko pracy nie tylko przez pryzmat formalnej hierarchii, lecz także przez pryzmat rzeczywistych relacji, komunikacji oraz sposobu funkcjonowania zespołu.

Koszty i ciężary po stronie pracodawcy

Projektowane zmiany mogą mieć dla pracodawców, również istotne znaczenie procesowe i finansowe.

Po pierwsze, zgodnie z projektowanym art. 943 § 11 kp, pracownik, który doznał mobbingu, będzie mógł dochodzić od pracodawcy zadośćuczynienia w wysokości nie niższej niż sześciokrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę albo odszkodowania. Nadto, projektodawca podkreśla również, że zadośćuczynienie i odszkodowanie z tytułu doznanego mobbingu nie mają ograniczać się wyłącznie do wyrównania szkody i krzywdy, ale mają wpływać odstraszająco na pracodawców i wymuszać na nich bardziej efektywną troskę o przeciwdziałanie zachowaniom niepożądanym.

Po drugie, w projektowanym stanie prawnym istotne znaczenie ma także dokumentowanie poszczególnych decyzji i reakcji pracodawcy. Zgodnie bowiem z projektowanym art. 183f kp w postępowaniach dotyczących naruszenia zasady równego traktowania pracownik będzie zobowiązany jedynie uprawdopodobnić fakt naruszenia tej zasady, co wystarczy do przerzucenia ciężaru dowodowego na pracodawcę, który w takim scenariuszu będzie musiał wykazać, że do naruszenia w rzeczywistości nie doszło. Jeszcze bardziej wyraźne zaakcentowanie odwróconego ciężaru dowodu w sprawach dotyczących naruszenia zasady równego traktowania oznacza dalszy wzrost znaczenia rzetelnego dokumentowania poszczególnych decyzji kadrowych oraz wprowadzenia obiektywnych systemów decyzyjnych na poziomie organizacji.

Podobny praktyczny wniosek można odnieść także do projektowanych zmian z obszaru mobbingu, choć w tym przypadku projekt nie wprowadza analogicznego mechanizmu odwróconego ciężaru dowodu. Warto jednak zauważyć, że wyraźne otwarcie projektowanej definicji mobbingu i odejście od obecnej, złożonej istotnie ułatwi pracownikom formułowanie i uwiarygodnianie swoich zarzutów.

Co więcej, projekt zakłada, że sąd pracy nie będzie związany wyłącznie tym, jak pracownik zakwalifikował swoje roszczenie. Jeżeli z ustalonego stanu faktycznego będzie wynikało, że powództwo jest zasadne na innej podstawie niż wskazana przez pracownika, sąd będzie mógł uwzględnić tę podstawę przy rozstrzyganiu sprawy.

W rezultacie po wejściu w życie projektowanych przepisów pracodawcy mogą być zmuszeni do przyjęcia bardziej aktywnej strategii procesowej. Sama próba wykazania, że nie doszło do mobbingu, może okazać się niewystarczająca. Obrona będzie musiała obejmować szerszy kontekst sprawy, tj. inne potencjalne zachowania niepożądane oraz skuteczność działań prewencyjnych podejmowanych przez pracodawcę.

Podsumowanie

W świetle projektowanych zmian trudno uznać niedawno przyjętą przez Sejm nowelizację za zmianę wyłącznie kosmetyczną. Proponowane rozwiązania przesuwają akcent z formalnego faktu posiadania w organizacji procedur prewencyjnych i naprawczych na ich rzeczywistą skuteczność i możliwość wykazania przez pracodawcę ich efektywności nie tylko w zakresie przeciwdziałania mobbingowi, lecz także w odniesieniu do nierównego traktowania, dyskryminacji i naruszeń dóbr osobistych pracowników.

Projekt nie jest przy tym pozbawiony jakichkolwiek kontrowersji. Uzasadnione wydaje się pytanie, czy proponowany model odpowiedzialności pracodawcy za zachowania niepożądane jest konieczny i proporcjonalny do celów nowelizacji. W praktyce część takich zachowań wynika bowiem z indywidualnych relacji i postaw konkretnych osób, na które pracodawca nie zawsze ma realny wpływ.

Warto więc uważnie śledzić dalsze losy projektu – najpierw w Senacie, a następnie na etapie decyzji Prezydenta RP. Jego ostateczna ocena zależeć będzie od finalnego kształtu przepisów oraz praktyki ich stosowania. Już teraz można jednak powiedzieć, że uchwalenie i wejście proponowanych zmian w życie będzie realnym wyzwaniem organizacyjnym dla wielu pracodawców.

Czy okres wypowiedzenia należy zaliczyć do zakładowego stażu pracy?

Rozwiązując z pracownikiem umowę o pracę z zachowaniem okresu wypowiedzenia nietrudno wpaść w pułapkę przy obliczaniu zakładowego stażu pracy, od którego w końcu zależy długość samego okresu wypowiedzenia. Naturalnym odruchem jest bowiem ustalenie zakładowego stażu pracy na dzień wręczenia wypowiedzenia, co prowadzi do pominięcia faktu, że staż ten powinien zostać zwiększony o sam okres wypowiedzenia. Problem w tym, że taka intuicja może być myląca. Warto w tym miejscu przypomnieć, że dla ustalenia właściwego okresu wypowiedzenia istotne jest liczenie stażu nie do dnia wręczenia wypowiedzenia, lecz do dnia rozwiązania stosunku pracy.

Dylemat praktyczny

Zgodnie z przepisem art. 36 § 1 kp okres wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas określony albo nieokreślony zależy od okresu zatrudnienia u danego pracodawcy. Wynosi on odpowiednio: 2 tygodnie, jeżeli pracownik był zatrudniony krócej niż 6 miesięcy, 1 miesiąc, jeżeli był zatrudniony co najmniej 6 miesięcy, oraz 3 miesiące, jeżeli był zatrudniony co najmniej 3 lata.

Przepisy ustawowe wyznaczają zatem jednoznaczne stażowe „progi” poszczególnych okresów wypowiedzenia. W praktyce może powstać jednak problem wtedy, gdy pracownik „wpada” w wyższy próg zakładowego stażu pracy już po wręczeniu mu oświadczenia woli o wypowiedzeniu, ale jeszcze przed datą rozwiązania stosunku pracy. Kwestii tej właściwe przepisy już nie regulują wprost.

W tym miejscu powstaje zatem pytanie: czy w celu ustalenia właściwego okresu wypowiedzenia zakładowy staż pracy należy liczyć do dnia doręczenia pracownikowi oświadczenia woli o wypowiedzeniu stosunku pracy, czy do dnia, w którym dojdzie do rozwiązania stosunku pracy.

Właściwa odpowiedź: skoro okres wypowiedzenia jest okresem, w którym stosunek pracy trwa dalej – nawet gdy doszło do zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy – należy go wliczać do zakładowego stażu pracy, od długości którego zależy długość okresu wypowiedzenia.

Stanowisko Sądu Najwyższego

Bezpośrednie potwierdzenie powyższego stanowiska znajduje się w orzecznictwie Sądu Najwyższego, w tym w szczególności w wyroku z 11 maja 1999 r. w sprawie o sygn. akt I PKN 34/99. Zdaniem Sądu Najwyższego, długość okresu wypowiedzenia jest determinowania przez cały okres zatrudnienia pracownika u danego pracodawcy, tj. przez okres od dnia zawarcia pierwszej umowy o pracę do daty jej rozwiązania. W przypadku rozwiązania umowy o pracę z zachowaniem okresu wypowiedzenia oznacza to, że licznik nie zatrzymuje się w dniu wręczenia pracownikowi oświadczenia woli o wypowiedzeniu umowy o pracę i „biegnie” aż do daty rozwiązania umowy.

W stanie faktycznym leżącym u podstaw sprawy rozpoznawanej przez Sąd Najwyższy pracodawca wskazał miesięczny okres wypowiedzenia i założył, że do rozwiązania umowy o pracę dojdzie z dniem 31 marca. Pracodawca wyjaśnił, że w dniu złożenia wypowiedzenia zwalniany pracownik nie miał jeszcze trzyletniego stażu pracy. Staż w takim wymiarze pracownik osiągnąłby w dniu 20 marca, a zatem w czasie biegnącego jeszcze okresu wypowiedzenia. Sąd uznał, że w takiej sytuacji pracodawca powinien zastosować trzymiesięczny okres wypowiedzenia.

Proste i przekonujące uzasadnienie: skoro w przypadku wypowiedzenia, stosunek pracy rozwiązuje się z upływem ostatniego dnia okresu wypowiedzenia, a zakładowy staż pracy to cały okres zatrudnienia u danego pracodawcy, to do stażu pracy determinującego długość okresu wypowiedzenia zaliczyć należy także sam okres wypowiedzenia.

Potwierdza to Państwowa Inspekcja Pracy

Przywołane stanowisko Sądu Najwyższego jest wciąż aktualne, co potwierdza także Państwowa Inspekcja Pracy. PIP wprost wskazuje, że także sam okres wypowiedzenia powinien być wliczany do zakładowego stażu pracy, a zatem jeżeli w trakcie prognozowanego okresu wypowiedzenia pracownik „wskoczy” w wyższy próg stażowy z art. 36 § 1 kp, to okres wypowiedzenia powinien ulec wydłużeniu z mocy prawa (zob. https://www.pip.gov.pl/dla-pracodawcow/pytania-i-odpowiedzi/czy-okres-wypowiedzenia-wlicza-sie-do-stazu-pracy).

Praktyczny scenariusz

Pracownik został zatrudniony 10 lipca 2023 r. Pracodawca wręcza mu oświadczenie woli o wypowiedzeniu umowy o pracę w dniu 20 czerwca 2026 r. Gdy skupimy się wyłącznie na dniu złożenia oświadczenia woli o wypowiedzeniu stosunku pracy to dojdziemy do wniosku, że pracownik w tym momencie nie ma jeszcze 3 lat stażu, a zatem intuicyjnie możemy wpaść w pułapkę zastosowania miesięcznego okresu wypowiedzenia. Jak wskazuje SN i PIP, byłby to błąd.

Zwróćmy bowiem uwagę na datę rozwiązania stosunku pracy. W naszym scenariuszu, przy miesięcznym okresie wypowiedzenia umowa o pracę uległaby rozwiązaniu w dniu 31 lipca 2026 r., a zatem już po dacie osiągnięcia przez zwalnianego pracownika 3-letniego stażu. I właśnie dlatego w podobnych scenariuszach należałoby przyjąć 3-miesięczny okres wypowiedzenia.

Dlaczego ustalenie właściwego okresu zatrudnienia ma znaczenie?

Ustalenie niewłaściwego okresu wypowiedzenia to nie prosta pomyłka. Należy pamiętać, że umowa o pracę w rzeczywistości rozwiązuje się z upływem właściwego okresu wypowiedzenia, a pracownikowi przysługuje wynagrodzenie do daty prawidłowego rozwiązania umowy. W praktyce może to oznaczać konieczność korekty świadectwa pracy, rozliczeń płacowych, urlopowych i ubezpieczeniowych.

Pracodawca powinien też mieć na uwadze fakt, że obecnie zakładowy staż pracy z art. 36 § 1 kp nie ogranicza się jedynie do aktualnej umowy o pracę. Co do zasady, należy bowiem uwzględnić łączny staż zatrudnienia u danego pracodawcy, a więc także wcześniejsze okresy zatrudnienia, nawet jeżeli występowały między nimi przerwy. Co więcej, od 2026 r. należy również pamiętać o nowych zasadach zaliczania niektórych okresów aktywności zawodowej do stażu pracy (np. zlecenie), co również wpływa na ustalenie właściwego zakładowego stażu pracy i okresu wypowiedzenia.

Prosty wniosek dla HR i pracodawców

Warto zapamiętać, że przed wręczeniem oświadczenia woli o wypowiedzeniu stosunku pracy nie należy skupiać się wyłącznie na okresie dotychczasowej pracy. By mieć absolutną pewność, że ustaliliśmy prawidłowy zakładowy staż pracy i okres wypowiedzenia należy ustalić, ile będzie wynosił staż zwalnianego pracownika w planowanej dacie rozwiązania stosunku pracy. Jeżeli do tej daty zakładowy staż pracy przekroczy próg 6 miesięcy albo 3 lat, należy przyjąć dłuższy okres wypowiedzenia.

Powrót do biura a praca zdalna – kiedy pracodawca może zmienić zasady gry?

Praca zdalna przestała być rozwiązaniem awaryjnym, a stała się jednym z trwałych elementów organizacji pracy. W wielu firmach model hybrydowy funkcjonuje już od kilku lat, często jako standard, do którego pracownicy zdążyli się przyzwyczaić. Równocześnie coraz więcej pracodawców dochodzi do wniosku, że dotychczasowe zasady wymagają uporządkowania – czy to przez zwiększenie liczby dni pracy z biura, czy przez ograniczenie pracy zdalnej na określonych stanowiskach.

Taka decyzja zwykle ma uzasadnienie biznesowe, ale jej wdrożenie wymaga ostrożności. Istotne znaczenie ma to, w jaki sposób pierwotnie zasady pracy zdalnej zostały wprowadzone do organizacji. W konsekwencji ich zmiana może wymagać aktualizacji obowiązującego regulaminu pracy zdalnej lub jedynie zmiany treści indywidualnych uzgodnień z pracownikami.

Co jest źródłem zasad pracy zdalnej w danej organizacji?

Punktem wyjścia powinno być ustalenie, na jakiej podstawie pracownicy wykonują pracę zdalną. W praktyce może ona wynikać z regulaminu pracy zdalnej, porozumienia zawartego ze związkami zawodowymi lub przedstawicielami pracowników, indywidualnego uzgodnienia z pracownikiem, polecenia pracodawcy albo wniosku o pracę zdalną okazjonalną.

Ma to istotne znaczenie, ponieważ inaczej należy ocenić sytuację, w której regulamin przewiduje określony model pracy hybrydowej, a inaczej taką, w której pracownik ma indywidualnie uzgodnione wykonywanie pracy zdalnej
w konkretnym wymiarze.

Czy pracodawca może ograniczyć pracę zdalną?

Co do zasady tak. Pracodawca może wprowadzać zmiany w zakresie zasad wykonywania pracy zdalnej, w tym ograniczyć jej wymiar, np. poprzez zmniejszenie liczby dni pracy zdalnej, określenie dni pracy z biura albo zawężenie grup pracowników uprawnionych do korzystania z tej formy pracy. Odrębną, dalej idącą zmianą jest natomiast całkowite wyłączenie pracy zdalnej i powrót do pracy wyłącznie stacjonarnej.

W przypadku ograniczenia pracy zdalnej kluczowe znaczenie ma treść regulacji obowiązujących u pracodawcy, w szczególności regulaminu pracy zdalnej, porozumienia ze związkami zawodowymi lub przedstawicielami pracowników oraz ewentualnych indywidualnych uzgodnień z pracownikami. Jeżeli praca zdalna jest wykonywana na podstawie regulaminu, pracodawca może zmienić ten regulamin i w ten sposób zmodyfikować zasady korzystania z pracy zdalnej, w tym jej dopuszczalny wymiar. Zmiana powinna jednak zostać wprowadzona w trybie właściwym dla danego dokumentu.

Inaczej należy ocenić całkowite wyłączenie pracy zdalnej. W tym zakresie znaczenie ma m.in. to, czy praca zdalna została uzgodniona przy zawieraniu umowy o pracę, czy dopiero w trakcie zatrudnienia. Jeżeli została uzgodniona w trakcie zatrudnienia, Kodeks pracy przewiduje możliwość wystąpienia przez każdą ze stron z wnioskiem o zaprzestanie wykonywania pracy zdalnej i przywrócenie poprzednich warunków wykonywania pracy. Jeżeli natomiast praca zdalna była elementem pierwotnych ustaleń przy zawieraniu umowy, jej całkowite wyłączenie może wymagać porozumienia z pracownikiem albo wypowiedzenia zmieniającego.

Powrót wszystkich pracowników czy tylko wybranych zespołów?

Pracodawca nie ma obowiązku stosowania identycznego modelu pracy wobec wszystkich pracowników. Możliwe jest różnicowanie zasad pracy zdalnej w zależności od stanowiska, zakresu obowiązków, specyfiki zespołu czy potrzeb organizacyjnych. Nie każdy rodzaj pracy nadaje się do wykonywania zdalnie w takim samym zakresie.

Uzasadnione może być więc przyjęcie, że większej obecności w biurze wymaga praca związana z bezpośrednią obsługą klientów, dostępem do dokumentacji papierowej, współpracą z produkcją lub magazynem, wdrażaniem nowych pracowników, udziałem w spotkaniach projektowych czy koniecznością bieżącej koordynacji pracy zespołu.

Problem pojawia się wtedy, gdy pracodawca nie jest w stanie obiektywnie wyjaśnić, dlaczego określone osoby lub działy zostały zobowiązane do powrotu do biura, podczas gdy inni pracownicy nadal korzystają z pracy zdalnej w szerszym zakresie. Kryteria zastosowane przez pracodawcę powinny być obiektywne, rzeczywiste i możliwe do wykazania.

Szczególne uprawnienia pracowników

Ograniczając pracę zdalną, pracodawca powinien pamiętać również o szczególnych grupach pracowników. Dotyczy to m.in. pracownic w ciąży, pracowników wychowujących dziecko do ukończenia przez nie 4. roku życia, pracowników sprawujących opiekę nad innym członkiem najbliższej rodziny lub osobą pozostającą we wspólnym gospodarstwie domowym posiadającą orzeczenie o niepełnosprawności, a także pracowników wychowujących dziecko do 8. roku życia, którzy mogą składać wnioski o elastyczną organizację pracy.

Nie oznacza to, że pracodawca zawsze musi uwzględnić taki wniosek albo utrzymać pracę zdalną w dotychczasowym zakresie. Przepisy pozwalają na ocenę organizacji pracy, rodzaju pracy oraz możliwości zapewnienia normalnego toku pracy. Odmowa powinna być jednak szczególnie dobrze uzasadniona i odnosić się do konkretnych okoliczności.

W praktyce największym błędem jest automatyzm. Jeżeli pracownik powołuje się na szczególną sytuację rodzinną lub opiekuńczą, pracodawca powinien realnie przeanalizować wniosek, a następnie wskazać, z jakich powodów organizacja pracy nie pozwala na jego uwzględnienie w całości lub w części.

Jakich błędów należy unikać?

Najczęstsze problemy, które mogą pojawić się przy ograniczaniu pracy zdalnej, to:

  1. brak analizy podstawy wykonywania pracy zdalnej przez poszczególnych pracowników,
  2. wprowadzenie zmiany wyłącznie ogólnym komunikatem, bez sprawdzenia regulaminu i indywidualnych uzgodnień,
  3. brak obiektywnych kryteriów różnicowania sytuacji pracowników lub zespołów,
  4. posługiwanie się ogólnikowymi uzasadnieniami,
  5. pomijanie szczególnych uprawnień rodziców, opiekunów lub innych grup chronionych,
  6. zbyt krótki czas na dostosowanie się pracowników do nowych zasad,
  7. brak spójnej komunikacji po stronie HR i menedżerów.

Warto pamiętać, że nawet uzasadniona biznesowo decyzja może generować ryzyko, jeżeli zostanie wdrożona w sposób naruszający np. zasady równego traktowania.  

Dlatego przed ogłoszeniem zmian rekomendowane jest uporządkowanie dokumentów, przygotowanie jasnych kryteriów oraz ustalenie, kto i w jaki sposób będzie odpowiadał na pytania pracowników.

Wnioski dla pracodawców – teoria a praktyka

Powrót do biura wymaga przede wszystkim dobrego przygotowania. Pracodawca powinien sprawdzić regulamin pracy zdalnej, indywidualne porozumienia, dotychczasową praktykę oraz ewentualne wnioski pracowników dotyczące pracy zdalnej lub elastycznej organizacji pracy. Dopiero na tej podstawie można ocenić, z jakiego trybu należy skorzystać, by dokonać tych zmian organizacyjnych.

Rekomendowane jest również przeanalizowanie stanowisk pod kątem tego, w jakim zakresie rzeczywiście mogą być wykonywane zdalnie. Taka analiza pozwala uniknąć zarzutu arbitralnego działania i ułatwia przygotowanie uzasadnienia dla pracowników. W większych organizacjach warto dodatkowo przygotować wytyczne dla menedżerów, aby komunikacja była spójna i oparta na tych samych założeniach.

Podsumowanie

Praca zdalna nie jest już rozwiązaniem nadzwyczajnym, ale stałym elementem organizacji pracy. Nie oznacza to jednak, że raz przyjęty model musi obowiązywać bezterminowo i w niezmienionej postaci. Pracodawca może ograniczyć pracę zdalną albo zmienić model hybrydowy, powinien jednak zrobić to w sposób przemyślany, zgodny z dokumentami wewnętrznymi i oparty na rzeczywistych potrzebach organizacyjnych.

Największe znaczenie ma praktyka wdrożenia zmiany. To, czy decyzja o powrocie do biura będzie bezpieczna prawnie, zależy nie tylko od jej uzasadnienia biznesowego, ale również od sposobu jej zakomunikowania, konsekwencji w stosowaniu zasad oraz uwzględnienia sytuacji pracowników korzystających ze szczególnych uprawnień.

Masz pytania dotyczące zmiany modelu pracy zdalnej lub chcesz uporządkować zasady pracy hybrydowej w swojej organizacji? Zespół naszej Kancelarii wspiera pracodawców w analizie ryzyk, przygotowaniu dokumentacji oraz wdrażaniu rozwiązań zgodnych z Kodeksem pracy.

Elastyczna organizacja czasu pracy – uprawnienie od 2023 r., które wciąż budzi praktyczne wątpliwości

Choć przepisy dotyczące elastycznej organizacji pracy obowiązują już od 26 kwietnia 2023 r., w praktyce ich stosowanie nadal wzbudza liczne wątpliwości – zwłaszcza po stronie pracodawców. Mimo, że instytucja ta, wprowadzona do Kodeksu pracy w ramach implementacji tzw. dyrektywy work-life balance, nie tworzy nowych systemów czasu pracy, lecz porządkuje i „udostępnia” pracownikom istniejące rozwiązania w bardziej sformalizowany sposób, to nadal przysparza wielu trudności, głównie ze względu na swoją „niedookreśloność”. Choć art. 1881 Kodeksu pracy miał ułatwić życie rodzicom i opiekunom, w rzeczywistości zmusił pracodawców do wejścia w rolę sędziów ważących dwa, często sprzeczne, interesy: prawo pracownika do bycia „bardziej w domu” oraz prawo firmy do efektywnego zarządzania biznesem.

Skąd wynika wprowadzenie elastycznej organizacji pracy?

Elastyczna organizacja pracy została wprowadzona ustawą z 9 marca 2023 r., implementującą m.in. dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1152 w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy oraz dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1158 dotyczącą równowagi między życiem zawodowym a prywatnym (work-life balance).

Celem tych regulacji jest przede wszystkim zwiększenie aktywności zawodowej rodziców / opiekunów, ułatwienie łączenia ich pracy z obowiązkami opiekuńczymi, a także wzmocnienie roli elastycznych form zatrudnienia. W efekcie do Kodeksu pracy wprowadzono art. 188¹, regulujący prawo do wystąpienia z wnioskiem o elastyczną organizację pracy.

Na czym polega elastyczna organizacja pracy?

Kluczowe jest to, że przepisy nie tworzą nowej formy zatrudnienia, lecz umożliwiają łatwiejsze korzystanie z już istniejących rozwiązań. Elastyczna organizacja pracy może obejmować:

  1. pracę zdalną,
  2. systemy czasu pracy: przerywany, skróconego tygodnia pracy, pracy weekendowej,
  3. rozkłady czasu pracy: ruchome, indywidualny,
  4. obniżenie wymiaru czasu pracy.

Kto i na jakich zasadach może złożyć wniosek?

Uprawnienie to przysługuje każdemu pracownikowi wychowującemu dziecko do ukończenia przez nie 8. roku życia – niezależnie od stażu pracy czy rodzaju umowy o pracę. Do złożenia wniosku wystarczające jest faktyczne wychowywanie dziecka, czyli sprawowanie nad nim stałej, osobistej opieki – niekoniecznie musi to więc być więź prawna np. w postaci pokrewieństwa czy powinowactwa. Wniosek należy złożyć co najmniej 21 dni przed planowanym rozpoczęciem i może on mieć formę papierową lub elektroniczną. Powinien on zawierać:

  1. dane dziecka (w tym datę urodzenia),
  2. przyczynę skorzystania z uprawnienia,
  3. proponowany okres korzystania z elastycznej organizacji pracy (termin rozpoczęcia i zakończenia),
  4. rodzaj elastycznej organizacji pracy.

Jakie obowiązki ma pracodawca?

Pracodawca nie jest związany wnioskiem pracownika, ale przy jego rozpatrywaniu musi uwzględnić potrzeby pracownika (w tym przyczynę i proponowany okres), własne możliwości organizacyjne, konieczność zapewnienia normalnego toku pracy oraz rodzaj pracy wykonywanej przez pracownika.

Odpowiedź pracodawcy na wniosek w sprawie elastycznej organizacji pracy powinna nastąpić w terminie 7 dni kalendarzowych od dnia jego złożenia przez pracownika. Pracodawca może uwzględnić wniosek, odmówić – co musi uzasadnić lub może zaproponować inny termin lub sposób korzystania z elastycznej organizacji czasu pracy. W praktyce ta trzecia opcja często oznacza rozpoczęcie negocjacji między stronami.

Czy odmowa jest „bezpieczna” dla pracodawcy?

Choć przepisy dopuszczają odmowę, to należy pamiętać, że jej przyczyny powinny być rzeczywiste, skonkretyzowane i uzasadnione oraz podlegają ocenie z perspektywy zasady równego traktowania, jak również mogą być przedmiotem sporu sądowego. Największym błędem jest stosowanie ogólników. Uzasadnienie musi być „szyte na miarę”, czyli odwoływać się do konkretnych i rzeczywistych procesów, których faktycznie nie da się zrealizować zdalnie lub elastycznie.

Ponadto ustawodawca wprowadził szczególną ochronę pracownika polegającą na tym, że samo złożenie wniosku nie może stanowić przyczyny wypowiedzenia umowy ani przygotowań do tego. Ciężar dowodu, że było inaczej, spoczywa tu na pracodawcy. Naruszenie przez pracodawcę przepisów o elastycznej organizacji pracy stanowi wykroczenie przeciwko prawom pracownika, podlegające karze grzywny od 1 000 do 30 000 zł.

Elastyczna organizacja pracy w trakcie zatrudnienia – czy można ją zmienić?

Przepisy dopuszczają taką możliwość, ale stawiają jednocześnie pewne ograniczenia. Tylko pracownik może wnioskować o wcześniejszy powrót do poprzednich warunków. Pracodawca ocenia go według tych samych kryteriów, które brał pod uwagę przy udzielaniu pierwotnej odpowiedzi. Należy jednak pamiętać, że ponowna zmiana warunków organizacji pracy, co do zasady, wymaga porozumienia stron. W praktyce oznacza to, że raz uzgodniona organizacja pracy „wiąże” obie strony przez czas wskazany we wniosku, chyba że przed upływem tego terminu – wspólnie zdecydują inaczej.

Wnioski dla pracodawców – teoria a praktyka

Choć przepisy obowiązują już od ponad dwóch lat, wiele organizacji nadal nie wypracowało spójnego podejścia do rozpatrywania tego rodzaju wniosków. Najczęstsze problemy, które spotykamy w naszej praktyce to:

  1. niepełne wnioski – z brakami formalnymi,
  2. brak jednolitych kryteriów oceny wniosków,
  3. niewystarczające, pozorne uzasadnienia odmów,
  4. udzielane przez pracodawców odpowiedzi w innej niż wymagana przepisami formie,
  5. niedotrzymywanie terminu na udzielenie odpowiedzi.

Z tego względu rekomendujemy wdrożenie wewnętrznej procedury obsługi takich wniosków oraz odpowiednie dokumentowanie procesu decyzyjnego. Warto również przeanalizować poszczególne stanowiska pod kątem możliwości wykonywania pracy w elastycznej organizacji pracy, a także przeszkolić kadrę zarządzającą odpowiedzialną za rozpatrywanie wniosków i komunikację z pracownikami w tym zakresie.

Podsumowanie

Elastyczna organizacja pracy nie jest już „nowością legislacyjną”, ale wciąż stanowi wyzwanie praktyczne. Przepisy nie nakładają na pracodawcę obowiązku automatycznego uwzględniania wniosków, ale wymagają transparentności, rzetelności i spójności w podejmowaniu decyzji. To właśnie praktyka stosowania tych regulacji – a nie ich literalne brzmienie – decyduje dziś o poziomie ryzyka prawnego.

Masz pytania dotyczące stosowania przepisów o elastycznej organizacji pracy lub chcesz uporządkować procedury w swojej organizacji? Zespół naszej Kancelarii wspiera pracodawców w analizie ryzyk, przygotowaniu dokumentacji oraz wdrażaniu rozwiązań zgodnych z Kodeksem pracy.

Przejrzystość wynagrodzeń pod lupą. Co oznacza dla pracodawców przesunięcie terminu implementacji dyrektywy?

Od 7 czerwca 2026 r. pracodawcy mieli zostać objęci nowymi obowiązkami w zakresie przejrzystości wynagrodzeń, wynikającymi z implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/970. Jednak druga wersja projektu ustawy, która ma wprowadzić przepisy tej dyrektywy do polskich przepisów, przewiduje wydłużone (w stosunku do pierwotnej propozycji) vacatio legis. Obecnie bowiem ustawa miałaby wejść w życie po 6 miesiącach od jej ogłoszenia. Zatem przepisy te zaczną obowiązywać najpewniej w 2027 roku. Warto ten „dany” czas wykorzystać na dostosowanie systemów wynagrodzeń do nadchodzących zmian.

Co to oznacza w praktyce dla pracodawców i pracowników? Wyjaśniamy najważniejsze kwestie.

Z czego wynika możliwe opóźnienie?

Głównym hamulcem legislacyjnym pozostaje kwestia powołania lub wskazania organu ds. równości, którego istnienie jest obligatoryjne według unijnych wytycznych.

Pracodawcy od miesięcy sygnalizują, że:

  1. systemy wynagrodzeń w wielu organizacjach wymagają gruntownej przebudowy,
  2. konieczne jest wdrożenie nowych narzędzi analitycznych i raportowych,
  3. brakuje jasnych wytycznych interpretacyjnych dotyczących wielu obowiązków.

W efekcie postulowane było wydłużenie vacatio legis, aby uniknąć chaosu organizacyjnego i ryzyka masowych naruszeń przepisów tuż po ich wejściu w życie. Cieszy to, że głosy te zostały uwzględnione.

Co miało się zmienić od 7 czerwca 2026 r.?

Niezależnie od daty wejścia w życie polskich przepisów, kierunek zmian jest przesądzony. Projektowane regulacje zakładają:

  1. prawo pracownika do uzyskania informacji o średnich poziomach wynagrodzeń (z podziałem na płeć) w odniesieniu do kategorii pracowników wykonujących taką samą pracę lub pracę o tej samej wartości,
  2. obowiązek raportowania luki płacowej oraz – w określonych przypadkach – podejmowania działań naprawczych przez pracodawców,
  3. konieczność stosowania obiektywnych, neutralnych pod względem płci kryteriów przy ustalaniu i weryfikacji wynagrodzeń, w tym wdrożenia systemów wartościowania pracy,
  4. wzmocnione mechanizmy dochodzenia roszczeń przez pracowników, w tym zmiany w zakresie ciężaru dowodu oraz zasad odpowiedzialności pracodawcy.

To właśnie te rozwiązania budzą największe obawy pracodawców, ponieważ oznaczają istotną zmianę w podejściu do transparentności polityki płacowej.

Czy przesunięcie terminu oznaczałoby „zamrożenie” praw pracowników?

To kluczowa kwestia z perspektywy praktyki. Jeżeli polski ustawodawca rzeczywiście przesunie wejście w życie przepisów na 2027 r., tak jak przewiduje aktualny projekt ustawy, to co do zasady:

  1. pracownicy nie będą mogli skutecznie korzystać z nowych uprawnień (np. składać wniosków o informację o średnich wynagrodzeniach) przed tą datą,
  2. pracodawcy nie będą zobowiązani do realizacji tych obowiązków aż do momentu wejścia w życie krajowych regulacji.

Dyrektywa jako akt prawa unijnego, co do zasady wymaga implementacji do prawa krajowego. Dopiero w momencie faktycznego wejścia w życie dostosowanych przez krajowego ustawodawcę przepisów, tak pracodawcy jak i pracownicy, będą objęci nowymi regulacjami.

Jak wygląda sytuacja w innych państwach UE?

Polska nie jest odosobniona – w wielu państwach członkowskich prace nad implementacją dyrektywy są nadal w toku, a projekty ustaw pozostają na etapie konsultacji. Dotyczy to m.in. takich krajów jak Niemcy, Holandia czy Irlandia, gdzie wskazuje się na konieczność istotnych zmian w obowiązujących systemach wynagrodzeń i raportowania.

Ryzyka dla pracodawców mimo opóźnienia

Ewentualne przesunięcie terminu wejścia w życie przepisów, nie oznacza, że temat można odłożyć „na później”. Wręcz przeciwnie – pracodawcy zyskują czas, ale jednocześnie powinni go wykorzystać na dobre przygotowanie organizacji.

Rekomendowane przez nas najważniejsze działania w nadchodzącym czasie to:

  1. audyt systemów wynagrodzeń pod kątem potencjalnych nierówności,
  2. uporządkowanie siatek płac i kryteriów,
  3. przygotowanie procedur udzielania informacji pracownikom,
  4. szkolenie kadry menedżerskiej i działów HR.

Warto pamiętać, że po wejściu w życie przepisów roszczenia pracowników mogą być dochodzone w sposób bardziej efektywny niż dotychczas.

Czy warto czekać z przygotowaniem się do zmian?

Organizacje, które wykorzystają dodatkowy czas na przygotowanie się do nowych regulacji, będą w zdecydowanie lepszej pozycji niż te, które odłożą działania do ostatniej chwili.

Przesunięcie terminu to nie „ulga systemowa”, lecz raczej dodatkowy okres adaptacyjny. W praktyce oznacza to, że choć obowiązki formalne jeszcze nie obowiązują, to oczekiwania rynkowe i standardy transparentności już teraz zaczynają się zmieniać. Warto wykorzystać ten czas nie tylko na same formalności, ale również na skuteczne przygotowanie zespołów działów HR pod kątem komunikacji, procedur i schematów działania.

Masz pytania dotyczące przygotowania organizacji do wdrożenia przepisów o przejrzystości i równości płac? Zespół naszej Kancelarii wspiera pracodawców w audytach płacowych, projektowaniu polityk wynagrodzeń oraz dostosowaniu dokumentacji wewnętrznej do nadchodzących zmian.

Rewolucja w stażu pracy od 1 maja: Co musi wiedzieć prywatny pracodawca?

Od 1 maja 2026 roku pracodawcy z sektora prywatnego staną przed wyzwaniem wdrożenia nowych zasad naliczania stażu pracy. Do dotychczasowych okresów zatrudnienia na etacie dołączą m.in. lata przepracowane na umowach zlecenia oraz w ramach prowadzenia działalności gospodarczej.

Co to oznacza dla pracodawców w praktyce? Wyjaśniamy najważniejsze kwestie.

Co zmienia się 1 maja?

Do tej pory ogólny staż pracy, od którego zależą uprawnienia takie jak wymiar urlopu, obejmował niemal wyłącznie pracę na podstawie umowy o pracę. Od 1 maja sektor prywatny (podobnie jak budżetówka od stycznia 2026 r.) zgodnie z nowym art. 302¹ KP, do okresu zatrudnienia, od którego zależą uprawnienia pracownicze, będzie wliczał:

  1. Działalność gospodarczą (JDG): Okresy prowadzenia pozarolniczej działalności oraz współpracy przy niej (jeśli opłacono składki emerytalne, rentowe lub wypadkowe).
  2. „Ulgę na start”: Wyjątek, w którym okres prowadzenia firmy wlicza się do stażu, mimo że przedsiębiorca był zwolniony z ubezpieczeń społecznych (wystarczy zgłoszenie do ubezpieczenia zdrowotnego).
  3. Umowy cywilnoprawne: Okresy wykonywania umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innych umów o świadczenie usług, pod warunkiem podlegania ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym.
  4. Praca za granicą: Udokumentowane okresy wykonywania pracy zarobkowej na innej podstawie niż stosunek pracy (np. zagraniczne kontrakty typu freelancer/B2B).
  5. Przerwy na opiekę nad dzieckiem: Okresy zawieszenia działalności gospodarczej lub zaprzestania współpracy (przez osobę współpracującą) w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem (za które opłacono składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe).
  6. Członkostwo w spółdzielniach: Okresy bycia członkiem rolniczej spółdzielni produkcyjnej lub spółdzielni kółek rolniczych.

Wyższy wymiar urlopu, czyli realny koszt dla pracodawcy

Z perspektywy pracodawcy najbardziej odczuwalną zmianą będzie nagły wzrost liczby pracowników uprawnionych do 26 dni urlopu (zamiast 20). Wielu pracowników, którzy dotychczas na etacie przepracowali np. 5 lat, ale wcześniej przez dekadę prowadzili firmę lub pracowali na podstawie umów cywilnoprawnych, po 1 maja automatycznie przekroczy próg 10 lat stażu pracy. Pracodawcy muszą przygotować się więc na większą absencję, wyższe rezerwy urlopowe i koszty ekwiwalentów za niewykorzystany urlop wypoczynkowy.

Nowe uprawnienia a staż zakładowy

Nowe przepisy wpłyną również na tzw. staż zakładowy. Jeśli praca na umowie zlecenia lub B2B była świadczona na rzecz obecnego pracodawcy, okresy te wliczają się do stażu pracy w danej firmie. W efekcie może to oznaczać natychmiastowe wydłużenie okresów wypowiedzenia (np. z 1 do 3 miesięcy), a także prawo do wyższych odpraw przy rozwiązaniu stosunku pracy. W przypadku pracodawców, u których funkcjonują świadczenia zależne od długości zatrudnienia, np. dodatki stażowe, nagrody jubileuszowe, może to również oznaczać zwiększenie ich kosztów.

Dokumentacja po stronie pracownika

Pracodawca nie musi samodzielnie „szukać” i ustalać stażu pracownika. To zatrudniony musi dostarczyć odpowiednie dokumenty. Ustawodawca przewidział konkretne zaświadczenia wydawane przez ZUS:

  1. Zaświadczenie o opłaceniu składek (dla JDG),
  2. Zaświadczenie o podleganiu ubezpieczeniom (dla zleceniobiorców),
  3. Zaświadczenie o zgłoszeniu do ubezpieczenia zdrowotnego (dla korzystających z Ulgi na start).

Pracownicy zatrudnieni w dniu wejścia w życie przepisów (1 maja 2026 r.) będą mieli 24 miesiące na dostarczenie ww. dokumentów. Prawo do wyższych świadczeń nabywają z dniem przedłożenia zaświadczenia, ale z mocą nie wcześniejszą niż data wejścia w życie ustawy.

Pułapka „nakładania się” okresów

Jeżeli pracownik w tym samym czasie np. prowadził firmę i pracował na pół etatu u innego pracodawcy, nie następuje podwójne naliczanie stażu. W takim przypadku do okresu zatrudnienia wlicza się tylko jeden z tych okresów, czyli ten, który jest dla pracownika korzystniejszy.

Jak przygotować firmę?

  • Audyt rezerw urlopowych i budżetów wynagrodzeń: Należy przygotować się na zwiększenie puli dni wolnych w drugiej połowie 2026 roku oraz ewentualnych kosztów świadczeń związanych ze stażem pracy.
  • Aktualizacja systemów kadrowych: Działy HR muszą być gotowe na procesowanie nowych typów zaświadczeń z ZUS.
  • Weryfikacja regulaminów: Warto sprawdzić, jak nowe przepisy wpłyną na wypłaty nagród jubileuszowych czy dodatków stażowych przewidzianych wewnątrz firmy.

Masz pytania dotyczące wdrożenia nowych przepisów w Twojej organizacji? Zespół naszej Kancelarii oferuje wsparcie w audycie akt osobowych oraz aktualizacji dokumentacji wewnątrzzakładowej, aby proces przejścia na nowe zasady był dla Państwa bezpieczny i przejrzysty.

Czy dyrektor może być ofiarą mobbingu?

Dyrektor szkoły – jeśli jest jednocześnie jej pracownikiem – może być ofiarą mobbingu. Tak orzekł Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 lutego 2024 r. (II PSKP 29/22).

Stan faktyczny:

Nauczycielka matematyki, pełniąca funkcję dyrektora Zespołu Szkolno-Przedszkolnego żądała zadośćuczynienia od swojego pracodawcy, w związku doświadczonym przez nią mobbingiem. Pracownica wskazywała, że zarówno podczas pełnienia funkcji dyrektora placówki, jak i po zakończeniu kadencji, doznawała działań i zachowań o charakterze mobbingowym. Zachowania te miały pochodzić od współpracowników, podległego jej personelu oraz obecnej dyrektor. Dyrektorka zdecydowała się pozwać swojego pracodawcę, roszcząc zadośćuczynienie z tytułu doświadczonego mobbingu. Wskazywała ona m.in. to, że w czasie pełnienia przez nią funkcji dyrektora, kilkoro nauczycieli przejawiało wobec niej niesubordynację, polegającą na niewykonywaniu poleceń oraz niewykazywaniu chęci uczestnictwa w akcjach i wydarzeniach ogólnoszkolnych. Nauczyciele ci byli również „autorami różnego rodzaju skarg i pomówień”. Dyrektora wskazała również zachowania, które wystąpiły po jej ustąpieniu z funkcji – nieprzydzielanie jej wychowawstw, godzin ponadwymiarowych i doraźnych zastępstw, przyznawanie jej dodatku motywacyjnego w skrajnie niskich wartościach czy pominięcie jej nazwiska podczas przedstawiania wszystkich dyrektorów szkoły w trakcie uroczystości z okazji 15-lecia powstania szkoły.

Stanowisko sądów:

Sąd I instancji oddalił powództwo pracownicy o zadośćuczynienie, uznając że wskazane przez nią zachowania, nie były przejawem mobbingu w rozumieniu kodeksu pracy. Sąd uznał, że indywidualne, subiektywne przekonanie pracownika o krzywdzeniu (nękaniu, zastraszaniu) nie może decydować o ocenie dokonywanej przez Sąd. Podkreślono, iż to na dyrektorce szkoły, spoczywał obowiązek zagwarantowania prawidłowego funkcjonowania placówki, dbania o ład, porządek i dyscyplinę, także wśród kadry pedagogicznej. Tym samym, zachowania nauczycieli i wywołane nimi zdarzenia nie mogły zostać uznane za działania mobbingujące, skoro to ona sprawowała najwyższą funkcję w placówce i miała obowiązek przeciwdziałania takim zachowaniom

Sąd II instancji oddalił apelację pracownicy i utrzymał w mocy wyrok oddalający powództwo o zadośćuczynienie za mobbing. W wyniku uzupełnionego postępowania dowodowego uznał, że choć możliwy jest mobbing ze strony podwładnych (tzw. staffing), to powódka jako dyrektor miała obowiązek nadzoru nad pracownikami oraz dysponowała środkami prawnymi, z których nie skorzystała. Mogła m.in. rozwiązać z pracownikami umowę o pracę, zastosować kary porządkowe lub wytoczyć powództwo cywilne o naruszenie dóbr osobistych. Sąd uznał, że brak reakcji leżał po stronie powódki. Działania nowego dyrektora – jak brak przydziału wychowawstw, godzin ponadwymiarowych, dodatków motywacyjnych czy pominięcie podczas uroczystości – były legalne lub incydentalne i nie stanowiły mobbingu.

Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną, utrzymując w mocy wyrok sądu II instancji. W swoim uzasadnieniu Sąd Najwyższy przyznał, że dyrektor szkoły – o ile jest jednocześnie pracownikiem – może być ofiarą mobbingu, niezależnie od pełnionej funkcji kierowniczej. Podkreślono, że nie można utożsamiać takiej osoby wyłącznie z pracodawcą, ponieważ nie posiada ona pełnego zakresu kompetencji pracodawczych. Mimo to skarga kasacyjna została oddalona, ponieważ nie wykazano, by w sprawie doszło do mobbingu w rozumieniu kodeksu pracy. Ustalono, że w placówce występował konflikt o charakterze dwustronnym – niewłaściwe zachowania pojawiały się zarówno po stronie powódki, jak i pracowników. Sąd podkreślił, że dyrektor ma większe możliwości reagowania niż zwykły pracownik – może stosować kary porządkowe, wszczynać procedury dyscyplinarne, zgłaszać nieprawidłowości do organu prowadzącego czy wdrażać działania antymobbingowe. Powódka z tych narzędzi korzystała w ograniczonym zakresie. Zgłaszane przez nią działania, jak brak dodatków czy pominięcie podczas uroczystości, miały charakter incydentalny lub mieściły się w granicach dopuszczalnych decyzji pracodawcy. Samo subiektywne poczucie bycia mobbingowanym nie wystarcza – konieczna jest obiektywna ocena sytuacji.

Komentarz ekspercki:

Powyższy wyrok Sądu Najwyższego jednoznacznie wskazuje, iż dyrektor – jeśli jest jednocześnie pracownikiem – może być ofiarą mobbingu. Choć w konkretnej sprawie powództwo oddalono, orzeczenie ma istotne znaczenie praktyczne dla pracodawców, zwłaszcza w zakresie prewencji i reagowania na mobbing.

Pracodawca ma obowiązek przeciwdziałania mobbingowi, niezależnie od tego, kto jest jego sprawcą – może to być inny pracownik, podmiot zewnętrzny, a nawet sam przełożony. Dlatego kluczowe jest wdrożenie jasnych procedur antymobbingowych i ich realne stosowanie. Powinny one być znane wszystkim pracownikom, a kadra zarządzająca – przeszkolona z ich wykorzystania. Szczególne znaczenie ma tu rola menedżerów, którzy mają obowiązek reagować na sytuacje konfliktowe i niepożądane zachowania.

Nie każdy spór czy krytyka oznacza mobbing. Konieczne są obiektywne przesłanki: uporczywość, długotrwałość, systematyczność i naruszenie dóbr osobistych. Subiektywne przekonanie pracownika nie wystarcza – niezbędna jest chłodna, obiektywna analiza sytuacji, najlepiej w ramach wewnętrznego postępowania wyjaśniającego.

Kadra kierownicza, w tym dyrektorzy, dysponuje szeregiem narzędzi ochronnych – mogą stosować kary porządkowe, rozwiązywać umowy, wszczynać postępowania dyscyplinarne czy zgłaszać problemy do wyższych instancji. Ich bierność w konflikcie osłabia późniejsze roszczenia. Dlatego przedsiębiorcy powinni dbać, by zarządzający aktywnie korzystali z przysługujących im środków.

Wreszcie, nie wszystkie działania uznawane za krzywdzące stanowią mobbing. Pominięcie w podziale godzin, ocena dodatku czy brak wychowawstwa mogą być źródłem innych roszczeń – np. o dyskryminację lub naruszenie zasady równego traktowania – ale niekoniecznie wypełniają przesłanki mobbingu. Kluczem dla pracodawcy jest umiejętne rozróżnianie tych przypadków i odpowiednia reakcja.